Kasztany z pigalaka
E-Lover | 24-07-2010I choćby się człowiek nie wiem jak wysilał, każda rozmowa na temat pobytu nad Sekwaną kończy się tak: ?A na Placu Pigalle byłeś?? I tu następuje charakterystyczne zmrużenie oka, tudzież znaczący uśmieszek. I dupa Jaś; można godzinami opowiadać o zabytkach Wersalu, obrazach impresjonistów, widokach z wieży Eiffla, autorze ?Pana Tadeusza?, a słuchacze i tak jedno i to samo – PLAC PIGALLE I PLAC PIGALLE!
No więc odpowiadam na pytanie ? byłem na tym słynnym placu. Położony u podnóża wzgórza Montmartre (tego z białym kościołem Sacre Coere) jest to naprawdę niepozorny placyk. Zarówno on, jak i odchodząca od niego na południowy zachód ulica noszą nazwę od Jeana Baptysty, Bogu ducha winnego, rzeźbiarza z XVIII wieku. Jeszcze w połowie XIX wieku okolice te nie miały swej skandalicznej sławy ? były to właściwie przedmieścia wielkiego Paryża a w roku 1841 pod numerem 16 na placu Pigalle zamieszkali Georges Sande oraz Fryderyk Chopin. No i brzdąkali sobie na forteklapie i nie tylko.
Kiedy wysiadłem z metra na Pigalaku wszedłem prosto w objęcia naganiaczki z lokalu rozrywkowego o romantycznej nazwie ?Cupidon?. Przechodzona dupencja w brązowej skórze zaraz mnie łapnęła za rękaw twierdząc, że prawdziwy strip-tease paryski to tylko tu. Zapewniała, że jedyne 10 Eoro.
Wszedłem do środka a tu ciemno. Jakaś lufa przejęła nade mną kontrolę, ale była ubrana w dżinsy i trykot. Siedliśmy przy małym stoliczku; gdzieś w oddali majaczyła scena. Lufie od razu zachciało się pić ? ona zamówiła drinka a ja orange juice. Lufa wytrąbiła drinka co chwila klepała mnie po udzie, ale żadnych występów nie było. Był za to rachunek. Niby za te drinki. A ja miałem tylko niewiele?
Potem była barmanka z ochroniarzem, świecenie po oczach latarką i wzajemne straszenie żandermerią. Rozeszło się po kościach. Podsumowując ? Plac Pigalle i pobliski Bulwar Clichy to raczej okazja do naciągnięcia turystów. Kto chce naprawdę podupić ? na przykład fajną czekoladkę z Afryki – niech się uda bardziej w stronę Sekwany. Równoległa od centrum Sztuki Pompidou na zachód arteria nazywa się Bulwar Sewastopol a następna Ulica St. Denise. I tam właśnie wszelkie kurwy stoją (po francusku ?putain?). Murzynka z Ghany o dużej dupie i cycach zgodziła się najpierw na 50 Euro. Potem już, na pięterku obskurnej kamienicy, okazało się, że to tylko za wejście kutasem do pochwy. Za następne 50 Euro franków (spuściła w końcu do 20) dopiero zdjęła górę i pokazała czarne cyce jak donice. Aj jakie chłodne były ? przy lipcowym upale działały jak lody! Czyli na Pigalaku oglądamy a ?kasztany? konsumujemy przy ulicy Sainte Denise. Mogą być gorące i czarne.









