Walenie w Barterze
E-Lover | 20-07-2010Agencja towarzyska ?Korynt? była położona na uboczu tego niegdyś przemysłowego miasta. Jechało się tam w bok od głównej drogi najpierw pod wiadukt, gdzie to teraz węgiel usypują, a potem kompletnym bezdrożem aż do domku jednorodzinnego Zdzisława J. Było tu tak dziko, że nawet zakwitła w okolicy wierzba ekologiczna, którą się rżnie (jak dorośnie na odpowiednią wysokość).
Rżnięto i dziwki w agencji założonej przez właściciela willi zaraz potem jak emerytem pomostowym został, bo mu kopalnię zamknięto. Wstyd powiedzieć, ale całe to dupczenie popierała również żona byłego sztygara kopalni ?Rewolucja? Marianna J. bo kasa się rozeszła na Daewoo, które i tak ukradli a coś do garnka trzeba było włożyć.
W ?Koryncie? wkładanie większych i mniejszych fiutów gdzie trzeba odbywało się na parterze ? wyłożonym boazerią za ostatnią Barbórkę ? a gospodarze, ludzie w średnim wieku, mieszkali na piętrze. Aktualnie burdel zatrudniał trzy ?panienki do towarzystwa?, w tym nawet jedną panią magister romanistyki, która gdzie indziej pracy znaleźć nie umiała. Pani mgr Joanna, jak sama nazwa wskazuje, najlepsza była w miłości francuskiej. A jeden redaktor z telewizji (bo i tacy tu bywali) to wrzeszczał na całą willę:
Przestań już, przestań bo mózgiem trysnę! Więcej »












