Kasztany z pigalaka
E-Lover | 24-07-2010I choćby się człowiek nie wiem jak wysilał, każda rozmowa na temat pobytu nad Sekwaną kończy się tak: ?A na Placu Pigalle byłeś?? I tu następuje charakterystyczne zmrużenie oka, tudzież znaczący uśmieszek. I dupa Jaś; można godzinami opowiadać o zabytkach Wersalu, obrazach impresjonistów, widokach z wieży Eiffla, autorze ?Pana Tadeusza?, a słuchacze i tak jedno i to samo – PLAC PIGALLE I PLAC PIGALLE!
No więc odpowiadam na pytanie ? byłem na tym słynnym placu. Położony u podnóża wzgórza Montmartre (tego z białym kościołem Sacre Coere) jest to naprawdę niepozorny placyk. Zarówno on, jak i odchodząca od niego na południowy zachód ulica noszą nazwę od Jeana Baptysty, Bogu ducha winnego, rzeźbiarza z XVIII wieku. Jeszcze w połowie XIX wieku okolice te nie miały swej skandalicznej sławy ? były to właściwie przedmieścia wielkiego Paryża a w roku 1841 pod numerem 16 na placu Pigalle zamieszkali Georges Sande oraz Fryderyk Chopin. No i brzdąkali sobie na forteklapie i nie tylko.








Turysta, który trafia nad Bosfor zazwyczaj zwiedza Topkapi albo inną Hagia Sofie. Janowi Poecie, który bawił swego czasu w Stambule jednak wcale nie były w głowie zabytki starożytnego Konstantynopola. Jak już to raczej zbytki. Od jednego ze sklepikarzy sprzedających dżinsy Polakom dowiedział się, gdzie tamtejsze kurwy urzędują i zaraz tam podążył.

