E-Lover

Pamiętnik doświadczonego kochanka
  • anonse i ogłoszenia towarzyskie
  • rss
  • Główna

Ptaszek doświadczalny

E-Lover | 26-07-2010

Korzystanie z pomocy seksuologa jest u nas jeszcze dość rzadkie i decydują się na nią raczej ludzie stanowiący tzw. przypadki beznadziejne. Doktor Grażyna miała w swej kilkuletniej karierze niemal wyłącznie staruszków-impotentów, którym nie pomagała nawet viagra oraz kobietę odczuwającą fizyczny wstręt do mężczyzn. Wizyta młodego małżeństwa trafiła się jej po raz pierwszy. Zarówno pan Michał jak i jego żona twierdzili, że pragną seksu, ale im nie wychodzi i o całe zło oskarżali współpartnera. Ona wyznała seksuolożce jak kobieta kobiecie, że chciałaby być przez męża zdobywana, a nawet od czasu do czasu gwałcona, ale on tego najwyraźniej nie potrafi i zawsze czeka “na gotowe”. Z kolei gdy on został ze specjalistką sam na sam żalił się, że jego połowica jest zimna jak lód. Nie dba o swój wygląd i nie pozwala się pieścić, trzymając zawsze uda mocno zwarte. Włosów wokół cipki nigdy nie strzyże, więc palcem trudno mu się przecisnąć do jej rowka. Wylizać go sobie znów nie pozwala, gromiąc go, że jest zboczony. Oczywiście, sama do buzi nigdy mu też kutasa nie wzięła, a jeśli dotknęła go ręką to tym gorzej, gdyż dłonie ma zwykle lodowate.ptaszek-doswiadczalny

Po którejś wizycie doktórka doszła do wniosku, że ma tu do czynienia z przypadkiem frigiditas sexualis (oziębłość płciowa) ze strony kobiety oraz z kompleksem miękkiego członka u mężczyzny. Pacjentka wnet zrezygnowała z terapii, facet pozwolił sobie udzielić pomocy. Trochę był jednak zdziwiony metodami terapeutycznymi młodej lekarki. Podczas trzeciej wizyty pani doktor kazała mu się onanizować w swojej obecności. Gdy usztywnianie interesu mu nie wychodziło, medyczka przyszła mu z nieoczekiwaną pomocą. Najpierw swoją delikatną dłonią (o ileż cieplejszą niż oziębłej żony) pomiętosiła mu delikatnie ptaszka. Potem, ku jeszcze większemu zdziwieniu pacjenta, delikatnie polizała jego dzióbek. Gdy interes stał już jako tako o własnych siłach, zapytała Michała czy zgadza się on przystąpić do jej indywidualnego programu badawczego. Pacjentowi było już tak dobrze, że nie miał siły odmówić. Wówczas terapeutka sama zdjęła majtki i dosiadła chorego okrakiem na kozetce za parawanem.Nie było to jednak zwykłe bzykanie w pozycji na jeźdźca. Doktor Grażyna długo nie wpuszczała fallusa pacjenta do swojej vaginy, tylko konfrontowała go z własną clitoris (łechtaczką), w jej przypadku nad wyraz wyrośniętą i wystającą na zewnątrz ze 3 centymetry. Od czasu do czasu zanurzała jednak organ męski w żeńskim, najwyraźniej w celu nasmarowania go i zmniejszenia tarcia. Wkrótce ciałem pod fartuchem wstrząsnął dreszcz, z ust terapeutki wyrwał się krótki okrzyk zachwytu, a z cipki trysnął obficie przeźroczysty płyn. Czerwona clitoris zbladła, zmalała i schowała się pomiędzy wargi sromowe, zaś fallus stał dalej nabrzmiały. Wtedy pani seksuolog wprowadziła go fachowo w śliską głębinę i wykonała kilka równie profesjonalnych ruchów posuwisto-zwrotnych swoim tułowiem, dzięki czemu doszło do ejakulacji spermy.

Wspólny program badawczy Grażyna i Michał kontynuowali potem w mieszkaniu medyczki, przeciętnie dwa razy w tygodniu. Facet czuł się już prawie całkowicie wyleczony, gdy jego naukowa partnerka zaproponowała rozszerzenie doświadczeń. Miała do nich dołączyć inna pacjentka z zaburzeniami funkcji seksualnych. Pacjent nie wypytywał o szczegóły, zwłaszcza, gdy zobaczył drugą dosyć atrakcyjną trzydziestkę, skłonną mu dogadzać na przemian z tą pierwszą. Później trochę się jednak rozczarował, gdyż panie były aktywne głównie względem siebie. Nie znaczy to, aby on był przy tym całkowicie pomijany, bo np. gdy leczona lizała leczącej rowek, albo wciskała weń swój sutek, mógł tej drugiej po prostu dogodzić od tyłu i spuścić się w pełnym zanurzeniu, ku zadowoleniu ich obojga. W odróżnieniu od Basi, Grażyna nie pozwalała już Michałowi na takie poufałości. Dwójka pacjentów miała przede wszystkim ją pieścić na wszelkie sposoby i nie oczekiwać raczej na rewanż.

To w końcu zniechęciło ambitnego faceta. Uznał się za całkowicie zdrowego, odszedł od oziębłej żony i zaczął rozglądać się za jakąś ciepłą dupeczką. Całkiem przypadkiem spotkał kiedyś pacjentkę Basię, która bez żenady zaprosiła go “na kawę” do swojej garsoniery. Zamiast kawy zrobiła mu jednak loda i przyjęła strugę ptasiego mleczka na cycuszki. Potem jeszcze raz wyssała ptaszka wargami dolnymi, skąpała go w swoim miłosnym soczku i nagle się rozpłakała. Michał myślał, że nie udało mu się dogodzić partnerce, więc zabrał się do robienia jej minety. Kobitka owszem nie odmówiła, a nawet ponowiła obciąganie laski lizuska, ale gdy już trochę odzyskała humor przyznała, że trapi ją co innego. Chciała się mianowicie wytłumaczyć facetowi, że nie jest żadną lesbijką, ani nawet bi. Była po prostu u doktórki na badaniu ginekologicznym, gdy Grażyna nagle zaczęła ją pieścić i wmawiać jej oziębłość płciową. Potem zaproponowała udział w programie terapeutyczno-naukowym, a widząc brak entuzjazmu u pacjentki obiecała za swoje eksperymenty zapłatę.ptaszek-doswiadczalny-2

Podobno na igraszkach z seksuolożką, a potem w trójkącie z Michałem ta trzecia zarobiła kilka tysięcy. Rachunków na poparcie swoich słów nie miała, ale za to pokazała kochankowi inny dowód. Była to książka, jaką seksualna terapeutka wydała niedawno pod pseudonimem, traktująca o dziedzinie, w której się specjalizowała. Tytuł: “Klitoris czy vagina?” sugerował pewien kobiecy dylemat, ale z treści wynikało już jednoznacznie, że orgazmy łechtaczkowe są dla kobiet nieporównywalnie cenniejsze z medycznego i przyjemniejsze z ludzkiego punktu widzenia od pochwowych, zwłaszcza jeśli te pierwsze serwują je sobie damy nawzajem. Broszurka stała się zresztą sztandarowym podręcznikiem polskich pań kochających inaczej, do których w końcu przystąpiła doktor Grażyna.

Michała zainteresowała dedykacja w egzemplarzu podarowanym przez autorkę Basi. Napisała tam, że książkę ofiaruje swojej konsultantce medycznej jako dodatek do honorarium. Facet, który początkowo niemal zakochał się w lekarce, poczuł się teraz przez nią wykorzystany. Zrozumiał, że potraktowała go jak królika (czy może raczej ptaszka) doświadczalnego, nie płacąc jednak za otrzymane usługi. Wystosował do pani seksuolog żądanie słonej zapłaty za konsultacje, a gdy nie dostał odpowiedzi, podał ją do sądu. Świadkiem powoda jest konsultantka Basia, zaś jego dowodem rzeczowym książka autorstwa pozwanej z dedykacją.

Podklinkuj do:
Dodaj 'Ptaszek doświadczalny' do TwitterDodaj 'Ptaszek doświadczalny' do MySpaceDodaj 'Ptaszek doświadczalny' do Del.icio.usDodaj 'Ptaszek doświadczalny' do diggDodaj 'Ptaszek doświadczalny' do FaceBookDodaj 'Ptaszek doświadczalny' do TechnoratiDodaj 'Ptaszek doświadczalny' do Ma.gnoliaDodaj 'Ptaszek doświadczalny' do Google Bookmarks
Kategorie
Opowiadania erotyczne, Sex wokanda
Tags
Sex wokanda
Komentarze rss
Komentarze rss

« Wstrząsnęła mną fala orgazmu Trzeci do trójkąta »

Zostaw komentarz

Kliknij tutaj aby anulować odpowiedź.

Musisz być zalogowany, aby pisać komentarze.

Wyszukiwarka

Kategorie

  • Afrodyzjaki
  • Ankiety
  • Artykuły
  • Dowcipy dla dorosłych
  • Ogłoszenia towarzyskie
  • Opowiadania erotyczne
  • Podglądacze
  • Porady erotyczne
  • Reportaże
  • Seks na świecie
  • Sex wokanda

Najnowsze wpisy

  • CHCĘ BYĆ PIĘKNA
  • Seks w samochodzie
  • Nagie plaże Europy
  • Czarna terapia Studia DOMA
  • Podnieć się
  • Seks po amerykańsku
  • Kawały erotyczne, dowcipy dla dorosłych
  • Trzeci do trójkąta

Tagi

Afrodyzjaki Ankieta Anonse towarzyskie Artykuły BDSM Dowcipy dla dorosłych Humor laseczki Masturbanci modelki Podglądacze Porady samochody seks Sex Sex opowiadania Sex wokanda tirówki wypadek przy pracy
rss design by jide