Zielona gumka Kiki
E-Lover | 21-07-2010Zamiast posuwać kolejne dziwki, Jan Poeta opowiadał, że się zakochał, albo coś również głupiego. Miłość i dymanie to są przecież dwie różne sprawy. Zupełnie nie przeszkadza w jednej się spuścić (najlepiej trzy razy pod rząd bez wyjmowania), a co innego trzymać się za rączki pod jaśminem w parku i wiersze recytować księżycowi w twarz.
No więc kiedy Muza, ta od trzymania za rączkę i recytowania wierszy nie miała czasu, albo nastroju nasz bohater poczuł jednak zew krwi i wyruszył swoim małolitrażowym bolidem na szlak kurewski. Niestety, zew poczuł za wcześnie bo w ciągu dnia. Wtedy w Kratownicach Wielkich w centrum miasta brak jeszcze dziwek. Swe miłosne stanowiska zaczynają one bowiem obsadzać około godziny 19-tej, kiedy płaszczem ciemności zaczyna okrywać świat ich siostra noc. Więcej »












